Wirtualny flirt

9 maja 2010

Co sądzicie na temat internetowego flirtu i seksu przez internet? Lubicie takie zabawy jak was ktoś dobrze umie podniecić? Może ktoś się podzieli swoimi doznaniami? Chętnie poczytam!

To co było po raz drugi………

19 października 2009

Hejka!!!! A więc tak… Hm…. Ten blog powstał aby moja chora wyobraźnia miała pole do popisu… O czym będę pisać.?? Hm….  O różnych rzeczach, ale najczęściej o HP i Naruto. Osoby, które nie za bardzo trawią związki homoseksualne niech opuszczą tego bloga… A tak w ogóle to mój pierwszy blog… A więc do zobaczenia za………. za jakiś czas….  Sanoyonara…

Życzenia

10 czerwca 2009
Życzenia

W dniu Pierwszego Jubileuszu Bloga Fafików dla nie dorosłych lub lubiących  świety spokuj, życzę tu piszącym Blogierom dostatku w inwencji pisania postów i miłości która różne kształty przybiera w tajemnicy życia i seksu.

 A także życzę aby zawsze przy piszących były dobre duszki; prawdy, miłości, zdrowia i finansów oraz pieknych duchowych i fizycznych przeżyć, głębokich wrażeń, aby brzydota i zło nigdy Was nie omijało. fafik

Akt XVIII “Nie ma jak w domu”

5 lutego 2009

Przez ostatnich kilka nocy moje sny dotyczyły wyłącznie Hatake. Co więcej, moja wyobraźnie nie hamowała się przed niczym i wiele razy sen kończył się fantastycznym seksem z Jouninem. Oh… jak ja ubóstwiałem te sny… Tylko On, ja, butelka wina, i wielkie, wygodne łóżko obsypane czerwonymi płatkami róż. Niestety, jak każde sny, te także musiały się kończyć. Najczęściej stawało się tak w najbardziej pikantnej chwili. Oczywiście nigdy sam, z własnej woli nie obudziłbym się, ale niestety to nie ode mnie zależało. Personel szpitalny dokuczał mi bardziej niż zwykle. Dwie kurwy w białych fartuchach odwiedzały mnie na przemian codziennie o 6:00 rano, w celu rzekomo, otworzenia okna! Co było jeszcze bardziej dziwniejsze, bo za 5 min. wracały ze skargą, że w pokoju jest za zimno! Samotność także doskwierała mi bardziej niż zawsze… Naruto wraz z Sakurą, Sai’em i drużyna Asumy wyruszyli na jakąś misję. Kakashi prawdopodobnie już wyszedł ze szpitala, gdyż odwiedzając go ostatnio, zauważyłem pościelone łóżko i puste szafki. Nie miałem jemu za złe, że się nie pożegnał, gdyż miał naprawdę sporo zaległej pracy, no i musiał wrócić do formy. Zostałem sam. No, nie licząc jeszcze Pana Kurosaki’ego, który codziennie, kilkakrotnie odwiedzał mnie. Był jednak moim jedynym informatorem i tylko od niego mogłem się dowiedzieć, co się dzieje na zewnątrz. Szczerze mówiąc, nawet go polubiłem, przez ten czas, jednak na naszych spotkaniach nie liczyłem na „coś więcej”. Kolejna noc zapowiadała się tak samo… Znów pogrążony byłem w snach, gdzie razem z Kakashim uprawiamy gorącą miłość francuską, gdzie nasze języki są pogrążone w tańcu o dominację, gdzie czuć od nas istny żar, któremu nawet piekłu nie jest znane…-Iruka…, Iruka…, Oh… Nie wiem, o kim śnisz, ale ten sen musi cię naprawdę ostro pobudzać…-Zamknij oczy… wyjdź… i nie przeszkadzaj nam… –Odpowiedziałem sennie, nie będąc świadomy przez chwile, że gadam przez sen. Po kilku, czyichś, silnych, szturchnięciach powoli otworzyłem oczy, wqrwiony na cały świat, że ponownie ktoś chamsko wyrwał mnie ze snu i nie pozwolił dokończyć mego fikcyjnego stosunku. -O co znowu chodzi?! Znowu okno jest otwarte?! –Wydarłem się wzburzony z zamiarem pozbawić najbliższej osoby życia, poprzez uduszenie. –Czy chociaż raz nie mógłbym się porządnie wys… -Nie dokończyłem. Widok, który, ujrzałem odebrał mi mowę. Przede mną, stał, a może bardziej pochylał się, Kakashi Hatake. Był ubrany w swój codzienny strój i wyglądał wspaniale- jak zawsze.- Jedyne, co przykuło moją uwagę, była ręka, która delikatnie odkrywała moje ciało do pasa, pozostawiając na widoku moją białą bieliznę. Przez mokre w niektórych miejscach slipy zdecydowanie rzucał się w oczy mój bardzo pobudzony penis.-Widzę, że nie próżnujesz nawet w szpitalu… Schlebiasz mi, kiedy myślę, że nawet w snach, tak pozytywnie działam na twoje ciało… -Natychmiast chwyciłem kołdrę i sprawnym ruchem narzuciłem ją sobie po szyję.-Też, coś…. A kto powiedział, że śniłem o Tobie? –Prychnąłem. Hatake Uśmiechnął się przez maskę i wyprostował się.-Masz wielki szczęście, że to byłem ja, a nie któraś z pielęgniarek… Ktoś słysząc to, co mówisz przez sen, mógłby nabrać podejrzeń…. –Miał rację. Dopiero teraz dotarło do mnie, jakie głupoty wygadywałem, kiedy ten mnie budził. Na wspomnienie tych słów, natychmiast poczerwieniałem. Złapałem się za czoło i zacisnąłem mocno powieki, starając się usunąć to niemiłe zdarzenie. –W każdym bądź razie… -Przerwał Sharinganowiec. –Rozmawiałem z lekarzem i mam przyjemność powiadomić Cię, że dziś możesz wracać do domu…-Poważnie?! –Nie mogłem uwierzyć, że jest mi dane opuścić to piekło, -Oh, uszczyp mnie, bo Ja chyba śnie! –Powiedziałem uradowany i poczułem bolesne ukucie w ramię. –Ała! Bolało… -Krzyknąłem masując pieczonce miejsce.-Prosiłeś żebym Cię uszczypał… -Słysząc to, złapałem poduszkę lezącą pode mną i cisnąłem nią w Jounina. Miękki przedmiot idealnie przywarł do jego twarzy i po kilku sekundach opadła zostawiając Mężczyznę w osłupieniu.-Lepiej pomóż mi się spakować. –Rozkazałem i wstałem z łóżka. Szczerzę mówiąc zdziwiłbym się, gdyby mnie nie wypisali dziś, bądź jutro. Byłem w pełni sił… no i czułem się znakomicie! Po paru minutach, spakowany, wyszliśmy ze szpitala. Po drodze pomachałem moim dwóm prześladowcom (pielęgniarkom) i podziękowałem doktorowi Isshin’owi za opiekę, którą sprawował nade mną. Mijając próg szpitalnego budynku, przypomniałem sobie o przykrym incydencie z Asumą. Spojrzałem jeszcze raz w miejsce gdzie kilka dni temu leżały szczątki prezentu po Hatake. Poczułem się winny, że do tego wszystkiego doszło. Mogłem przecież lepiej chronić ten medalion… Odwróciłem wzrok z postanowieniem, że nie będę teraz o tym myślał. W drodze do domu napawałem oczy widokiem mokrych sosen, uszy dźwiękiem miejscowej gwary, a nos kuszącym zapachem wydobywającego się z tutejszych ichiraku ramen. To zdecydowanie, trochę poprawiło mi humor. Tak bardzo brakowało mi tego…, Kto by pomyślał?-Iruka? –Przerwał mi Kakashi.-Tak?-Hm… przepraszam, że o to pytam, ale… -Zamilkł, najwidoczniej myśląc nad zadaniem właściwie pytania. –Ale, przez ten cały czas, nie mogłem dostrzec Twojego amuletu, który Ci podarowałem, pamiętasz? –No tak… amulet… Mogłem się spodziewać, że bystre oko Hatake, zauważy to prędzej czy później. Nie dane mi było przeżyć ten dzień na spokojnie. Nie miałem innego wyjścia, jak powiedzieć mu prawdę… Jednak, to by się wiązało z ujawnieniem prawdy o Asumie. Nie wiedziałem, jak na to zareaguje.-Eh… tak widzisz… Naprawdę nie wiem, jak Ci to powiedzieć… Pewnie mi nie uwierzysz jak Ci opowiem… -Wolałem walić prosto z mostu i nie owijać w bawełnę.-Więc jednak Asuma miał rację? –Powiedział Jounin i posmutniał na twarzy. „Cholerny Asuma! Czyżby powiedział prawdę Hatake? Cóż, przynajmniej zaoszczędziłby mi zachodu z tłumaczeniem się.”-Co Ci powiedział? –Zapytałem.-Że straciłeś amulet w walce z Orochimaru… – „Że, co takiego?! Większej bzdury w życiu nie słyszałem!” W szoku zatrzymałem się na moment, nie świadomy tego, że w rzeczywistości stałem praktycznie już przed domem. –Iruka… -Mężczyzna złapał mnie za ramię. –Nie będę okłamywał Cię, że nie jest mi przykro z tego powodu, ale w końcu nie zrobiłeś tego specjalnie… I bez tego, jesteś bardzo dla mnie ważną osobą… I… -Złapał głęboki wdech prawdopodobnie by nabrać siły. –Kocham Cię… -Szepnął, a ja zamarłem. W odpowiedzi Srebrnowłosy zbliżył się, ściągnął maskę i złożył romantyczny pocałunek na moich ustach. Kiedy skończył nałożył ją z powrotem i zniknął zostawiając mnie z walizką przed domem. Z tego wszystkiego zapomniałem mu powiedzieć, całą prawdę o Asumie. -No cóż, może następnym razem… -Powiedziałem sam do siebie i wszedłem do swego domu. Jeśli chodzi o wystrój wnętrz ten był bardzo… no cóż powiedzmy, że nic się nie zmieniło od ostatniego razu. Każdy głupi, kto by widział to, co ja, powiedziałby, że w tej chacie odbyła się niezła biba.(Impreza- dop, Autorki). Zniechęcony tym, że czeka mnie sprzątanie walnąłem się na kanapę i rozkoszowałem się jej zapachem i miękkością. Sprzątanie tego całego Chlewu zajęło mi całe popołudnie i odpocząć mogłem dopiero wieczorem, kiedy to wszyscy grzecznie jedli kolację. Postanowiłem nie być wyjątkiem i także zajrzeć do lodówki. Była pusta. To było naprawdę wkurzające. Nigdy mi się nie zdarzyło, że we własnym domu, nie miałem, co włożyć do ust! Totalnie przygnębiony i zmęczony, nie mając siły wdrapać się na schody, ponownie zatopiłem się w miękkiej kanapie. Po chwili poczułem doskwierający mi chłód. Kominek, w którym nikt nie palił przez długi czas, aż błagał, by do niego podejść.-Może jednak było zostać w szpitalu trochę dłużej…? –Zapytałem sam siebie, kiedy usłyszałem dzwonek do drzwi. Resztkami sił wstałem i otworzyłem drzwi mając nadzieje, że to sprzedawca pizzy lub ramenu. Nic bardziej mylnego! Był to Doktor Kurosaki! Ostatnia osoba, którą bym się tu spodziewał…, no może oprócz Asumy…-Doktorze! Co Pan tu robi?-Witaj Iruka. Przyszedłem odwiedzić mojego ulubionego pacjenta. Ym… mogę wejść? -Aaa… Tak, proszę, zapraszam. –Powiedziałem otwierając szerzej drzwi i wpuszczając więcej zimnego powietrza do pomieszczenia. Mężczyzna wszedł posłusznie i ściągnął kurtkę, którą rzucił niedbale na kanapę. -Yyy… proszę się rozgościć. –Powiedziałem spóźniony. –Tak, więc… -Zacząłem patrząc, na obserwującego mieszkanie z zaciekowością Brązowowłosego. –Co Pana tu sprowadza?-Oh… A tak. –Odpowiedział. -Przyniosłem coś do jedzenia i sprawdzić jak sobie radzisz…-Jak widać, całkiem nieźle… (odgłos burczenia w brzuchu). Ehehe… -Poczerwieniałem na twarzy i strzeliłem głupi uśmieszek mówiący „Nic nie słyszałem”. Mężczyzna uśmiechnął się rozbawiony, i uniósł wysoko rękę, pokazując duże, dwie, białe paczki, z których wydobywał się smakowity zapach. -Wielu pacjentów po opuszczeniu szpitala, zapomina, że do ich lodówek, dawno nikt nie zaglądał. Dlatego często ich odwiedzam, z dwiema porcjami, pysznego ramenu. -Oh…, Aaa… nie wiem, co powiedzieć…-Wystarczy, dziękuje.-A, więc, Dziękuje Doktorze Kurosaki. -Proszę cię. Nie jesteśmy już w szpitalu. Mów mi po prostu, Isshin.-A, więc, dziękuje dokt… tzn, Isshin. –I obdarowałem go ciepłym uśmiechem. Przez następne kilka minut każdy z nas zajął się czym innym. Ja kończyłem pierwszą porcję ramenu, zaś Kurosaki rozpalał w kominku. Kiedy skończył przysiadł się do mnie, przyglądając się jak jem. Wprawiło mnie to w zakłopotanie. Postanowiłem się odezwać. –A wiec, chodzi pan w wolnym czasie do swoich byłych pacjentów z inspekcją? -Nie inaczej, jednak… Do Ciebie przychodzę z czymś jeszcze… -Oznajmił Gość i wyciągnął z kieszeni kawałek, pogiętej w kłębek, czerwoną chusteczkę. Przyglądając się jej dłużej, dostrzegłem, że w wewnątrz niej, było coś jeszcze.-Co to jest?-Tylko mi nie mów, że nie poznajesz…-Oczywiście, że nie poznaje! To coś, jest zawinięte! –Krzyknąłem oburzony.-W takim razie… -Powiedział i powoli rozłożył rogi chustki, w cztery, różne strony odsłaniając tym samym… mój naszyjnik, który dostałem od Hatake! Wyglądał identycznie jak go zapamiętałem od ostatniego razu… Z tą różnicą, że był w idealnym stanie! Zamurowało mnie. Nie wiem, w co bardziej trudno było mi uwierzyć. W to, że zielonej gwieździe nic nie jest, czy w to, że przyniósł mi ją Kurosaki. –Cóż, takiej reakcji, właśnie się spodziewałem…-A…ale jak to możliwe…? Przecież na własne oczy widziałem jak…-To nie było wcale takie trudne. Pozbierałem wszystkie odłamki, dałem mojemu znajomemu, a On się wszystkim zajął… -Oznajmił z satysfakcją Brązowowłosy i przysunął delikatnie w moją stronę błyszczący przedmiot. -Masz wspaniałych znajomych… -Powiedziałem po pewnym czasie, kiedy nic innego nie przyszło mi do głowy. Mężczyzna w odpowiedzi tylko się uśmiechną i wstał z siedzenia.-Dziękuje, też tak myślę. A swoją drogą… to piękna biżuteria… i jak się domyślał bardzo cenna dla Ciebie…-Tak, nawet bardzo…, ale… -Wpadło mi do głowy jeszcze jedno pytanie. –Skąd wiedziałeś?-Pamiętaj! Kurosaki Isshin, widzi wszystko! Ha! Ha! Ha! (XD)… -Wykrzyczał dumny niczym ostatni idiota.-Eh… Ty to umiesz popsuć atmosferę… (-.-). –Powiedziałem wypuszczając znużony głośno powietrze.-Eh… Gdzie twoje poczucie humoru? –Zapytał, po czym wziął płaszcz i ruszył w stronę drzwi…-Isshin… -Hm? –Mruknął pytająco i spojrzał na mnie.-Dzięki… za wszystko…-Ta, ta… Nie ma, za co… -Odpowiedział i wyszedł, zastawiając mnie samego z niedokończoną miską Ramenu, płonącym kominkiem i świecącym od jasnych płomieni medalionem. Wziąłem go do ręki ze świadomością o nowym kłopocie. „I co ja teraz powiem Kakashiemu?” Jakiś szept w głowie, nasuwał mi tylko jedną myśl. „Powiedzieć prawdę…”*****Wiem, wiem, znowu się spóźniłam z dodaniem notki, ale tym razem tylko o 4 dni :P . Co więcej moge powiedzieć? Może to, że powoli zbliżamy się do końca, a prawdopodobnie następna nota bedzie ostatnią. Wiem, że się cieszycie. :D . Mam nadzieje, że bedziecie ze mną do końca. Pozdrawiam serdecznie i gorąco zachęcam do komentowania. :******  

Odcinek 2. Sekret biznesmena

6 stycznia 2009

- To prawdziwa przyjemność robić z panem interesy, panie Jacku – opalony mężczyzna koło czterdziestki wstał zza biurka w swoim gabinecie, podając dłoń wychodzącemu rozmówcy.
- Cała przyjemność po mojej stronie – odparł ten drugi, uśmiechając się i klepiąc go po ramieniu. – Będziemy w kontakcie.
Rozmówca obrócił się i wyszedł z gabinetu. Tuż przy drzwiach zmierzył wzrokiem porcelanową replikę Wenus z Milo. Przeczytaj resztę tego wpisu »

002.

13 listopada 2008
002.

Czerwiec, szkoła średnia, zajęcia dobiegały już końca, za dwa tygodnie koniec nauki, rozdanie świadectw i wakacje. Postanowiono dla uczniów zorganizować w piątek dyskotekę. Miała się odbyć w szkolnej auli. Zorganizowano sprzęt nagłaśniający, jakieś migające światła dyskotekowe, napoje, kanapki. Dyrektor zezwolił na niewielką ilość alkoholu – piwo dla młodzieży, dla nauczycieli drinki. Nauczyciele przychodzili na szkolne dyskoteki co prawda przede wszystkim aby pilnować porządku, ale jednocześnie było w zwyczaju tej szkoły, że bawili się razem z młodzieżą. Chętnie tańczyli, zwłaszcza młodsi. Joanna, trzydziestokilkuletnia nauczycielka również miała zamiar przyjść. Chciała się trochę rozerwać. Inaczej spędziłaby jeszcze jeden nudny wieczór u boku męża przed telewizorem. Mężowi powiedziała, że dyrektor wytypował ją do pilnowania porządku i że musi przyjść. Był gorący, czerwcowy wieczór, a Joanna chciała potańczyć, więc ubrała delikatną, lekką sukienkę do kolan z cienkiego materiału. Gdy pojawiła się na sali od razu wywołała poruszenie wśród chłopców (była jedną z tych nauczycielek, która poruszała wyobraźnię męskiej części uczniów; zgrabna, atrakcyjna, była obiektem marzeń niejednego z nich; niejeden, onanizując się wieczorem pod kołdrą marzył, że właśnie leży obok swojej pani). Od tej pory co chwilę spoglądali w kierunku stolika przy którym usiadła. W końcu jeden z nich (wypiwszy już ze dwa piwa) podszedł i poprosił ją do tańca. Zgodziła się. W tym momencie wszyscy mu zazdrościli. Patrzyli jak prowadzi ją za rękę na parkiet. Później obserwowali jak ich pani tańczy, jak się porusza. Szybko zauważyli, że jej lekka sukienka przy szybszym obrocie wiruje unosząc się do góry. Zauważył to także chłopiec z którym tańczyła. Zaczął teraz celowo prowadzić ją nieco szybciej i raz po raz energicznie ją okręcać. Dzięki temu odsłaniały się jej nogi trochę powyżej kolan, do połowy ud. Nie udało się jednak nigdy aby sukienka podfrunęła jeszcze wyżej. Taniec się skończył i Joanna podziękowała partnerowi. Podeszła do swojego stolika i sięgnęła po drinka. Była bardzo spragniona. Ten taniec nieco ją wyczerpał. Zamieniła kilka słów z innymi nauczycielami, po czym inny uczeń poprosił ją do następnego tańca. Uśmiechnęła się i zgodziła. Dopiła drinka do końca i poszli na parkiet. Chłopak dostał od kolegów dokładne instrukcje. Miał okręcać ją tak często, jak się dało i tak szybko jak potrafił. Postanowili, że tego wieczoru muszą zobaczyć jej majtki. To było bardzo podniecające. Z pozoru wszystko było normalnie, na parkiecie kilka par, ale większość chłopców wpatrywał się tylko w jedną z nich, a raczej w pośladki jednej partnerki. Miała cudowny tyłeczek. Cienka sukienka doskonale oddawała wspaniałe kształty pupci jaka kryła się pod nią. Raz po raz widoczne cudowne nogi w delikatnych rajstopach tylko podsycały atmosferę. Niektórzy zwracali uwagę również na jej biust, który kołysał się i podskakiwał w rytm ruchów kobiety. Z tego co można było ocenić przez sukienkę, to miała również śliczne, kształtne piersi. Dosyć duże jak na tak drobną kobietę. Większa uwaga chłopców skupiała się jednak na pupci. Tu była większa szansa że zobaczą coś więcej, coś, czego ich pani na pewno by sobie nie życzyła pokazywać. Chłopiec, który z nią tańczył starał się jak mógł, ale Joanna zawsze wykonywała tylko jeden obrót. To dlatego sukienka nie podnosiła się nigdy wyżej. Wiedział, że Joanna dwa razy się nie obróci. Wpadł na inny nieco ryzykowny pomysł. Raz po raz obejmował ją w pasie i tańczyli tak przez kilka taktów. Postanowił teraz, że przy najbliższej okazji spróbuje zadrzeć jej sukienkę do góry. Gdy nadarzyła się sposobność, niby przypadkiem chwycił fragment jej sukienki z tyłu tak nisko jak mógł sięgnąć po czym podniósł rękę do góry obejmując ją pasie jak zwykle. Przy okazji podciągnął tył jej sukienki. Chłopcom serca zabiły mocniej gdy to zobaczyli. Teraz jej nogi, przynajmniej z tyłu widoczne były w całej krasie. Miała niezwykle zgrabne i seksowne nogi. Niestety sukienka nie uniosła się tak, żeby zobaczyli pupcię i majtki, ale i tak widać było dużo. Zgrabne uda w całej krasie łącznie z fragmentem, gdzie rajstopy przechodzą w inny odcień. Wiele by dali aby móc dotknąć teraz te uda, chwycić w dłonie, przesunąć dłoń po nich w górę… Taniec jednak się skończył. Joanna podziękowała partnerowi, spódniczka jej opadła, poszła do swojego stolika. Spragniona bardziej niż poprzednio wypiła kolejnego drinka. Nie zdążyła jeszcze usiąść, a już zaczęli grać kolejny kawałek. Szybki, bardzo szybki. Chłopcy już się o to zatroszczyli. Teraz podeszli we trzech. Zaproponowali wspólny taniec. Czemu nie – pomyślała Joanna. Może być ciekawie. Dawno tak dobrze się nie bawiła. Lubiła tańczyć, a rzadko miała okazję. Chciała teraz wykorzystać ten czas. Nie świadoma zamiarów chłopców poszła z nimi na parkiet. Stanęli w trójkącie, a Joanna w środku. Tańczyła przez chwilę z jednym, po czym z energicznym obrotem przechodziła do kolejnego. I tak do następnego. Te obroty były bardzo energiczne. Sukienka podfruwała wyżej niż poprzednio, widzieli ów fragment rajstop o ciemniejszym odcieniu. Nigdy jednak nie podfrunęła tak, żeby odsłonić majtki. Ale i tak byli nieźle podnieceni. Kobieta od czasu do czasu traciła na moment równowagę. Padała wtedy bezwładnie w ramiona najbliższego z nich. On chwytał ją mocno czując jej zapach, dotykając ją, czując jej kobiecość i ciepło. Parę razy zdarzyło się tak , że padła w objęcia prosto twarzą w twarz z rozpostartymi ramionami. Wtedy szczęśliwiec czuł jej miękkie duże piesi rozpłaszczające się na jego torsie. Przychodziła wtedy silna chęć objęcia kobiety z całej siły i pocałowania w usta. Marzyli też o tym aby chwycić za jej piersi i pieścić ją, aby chwycić za jej pośladki, zadrzeć sukienkę do góry… Jednak to była ich nauczycielka. Ciągle o tym pamiętali. Wszyscy mieli jednak coraz więcej wypite. Alkohol sprawiał, że stawali się coraz bardziej śmiali, a ona coraz bardziej uległa. Teraz już nie we trójkę ale w sześciu tańczyli z nią na parkiecie w kółeczku. A raczej po prostu obracali ją w kółeczku. Na parkiecie było sporo innych par, więc inni nauczyciele nie zauważyli co się dzieje. A dział się coraz więcej. Joanna teraz do każdego następnego partnera dochodziła w dwóch obrotach. W ten sposób za każdym już razem widzieli uda w całej okazałości. Majtki jeszcze nie. Coraz częściej również chwytając ją w pasie, wzorem przedniego tancerza chwytali rąbek jej sukienki i zadzierali do góry. Joanna zamroczona alkoholem i rozentuzjazmowana tańcem nie zauważyła na co się zanosi. Aż w końcu jednemu z nich udało się. Zadarł je spódnicę tak, że odsłonił w całości jej pośladki. Krew uderzyła im do głowy. Pod rajstopami miała delikatne, białe cieniutkie majtki. Cienki pasek znikał między jej zgrabnymi pośladkami. Ktoś nie wytrzymał i chwycił ją za pośladek. Cudownie miękki, delikatny, podniecający… Joanna obróciła się na pięcie i spoliczkowała delikwenta, po czym ruszyła w stronę stolika. Zatrzymali ją. – Pani Joanno, prosimy, tylko dokończymy ten taniec. To był głupi wybryk. On już tego nie zrobi. – Dobrze, ale tylko ten taniec. Ucieszyli się i znowu uformowali kółko. Tym razem nikomu nie przyszło do głowy żeby jej zadzierać sukienkę. Byli bardzo podnieceni, a nie chcieli jej spłoszyć. Muzyka zbliżała się ku końcowi, a oni chcieli przynajmniej jeszcze raz zobaczyć jej cudowne majtki. Gdyby tak można było ją zobaczyć z przodu. To na pewno byłby super widok. Ale jak to zrobić. Jeden z nich znalazł sposób. Wskoczył do środka kółka z Joanną i chwycił ją za ręce w nadgarstkach. Poprowadził kobietę w tańcu w rytmie rock’n roll’a. Stanął w szerokim rozkroku i… Joanna ani nie zauważyła jak to się stało. Wykonała klasyczną figurę rock’n roll’a prześlizgując się pod partnerem, między jego nogami. Swoimi nogami do przodu. Jej sukienka przy tym, oczywiście podwinęła się do góry. W dodatku Joanna, aby nie stracić równowagi rozszerzyła lekko uda. Dzięki temu oczom chłopców ukazał się wspaniały widok. Oto ich Pani pokazuje im swoją cipkę okrytą tylko wąskimi majteczkami i rajstopami. Rozwarte uda jakby zapraszały do środka. Joanna szybko pozbierała się i stanęła na nogi. Zmieszana, z rumieńcem na twarzy rozejrzała się dookoła. Widziała same twarze podnieconych chłopców. Widziała wypukłości w ich spodniach. Zdecydowała, że musi ich opuścić. Nie może przeciągać struny. Kto wie do czego by się posunęli. Ruszyła w kierunku stolika, ale zachwiała się i upadła. Chwyciły ją jakieś mocne ręce pod pachami i postawiły na nogi. Przy okazji, niby przypadkiem sięgnęły nieco głębiej niż powinny i dotknęły jej piersi. Nie wiedziała czy to był przypadek. Domyślała się, że nie. Chciała znowu iść do stolika, ale wpadła w czyjeś ramiona i usłyszała wyszeptane do ucha – Jaka ładna piosenka, zatańczmy dla odmiany coś wolniejszego. Musi Pani ochłonąć i przyjść do siebie. Nie miała siły protestować. Podtrzymywana przez silne ramiona tańczyła jakiś wolny kawałek z przytulającym się o niej partnerem. Obejmował ją coraz mocniej. Coraz silniej przyciskał do siebie. Czuła jego dłonie na plecach, jego oddech na uchu. On z kolei rozkoszował się jej zapachem, jej ciepłem, Podniecały go jej piersi rozpłaszczone na jego torsie. On tymczasem chwycił delikatnie brzeg jej sukienki i uniósł powoli do góry. Powoli, delikatnie, żeby nie poczuła, żeby się nie zorientowała. Odsłonił dla kolegów kolejny raz widok jej pupci. Joanna niczego nie poczuła. Mogli teraz przez dłuższą chwilę podniecać się widokiem cudownych, prawie nagich pośladków. Wszyscy mieli już erekcję. Również chłopiec, który z nią tańczył. Poczuła w pewnym momencie jak ociera się swoim członkiem o jej brzuch. Oderwała się od niego , ale zaraz wpadła w ramiona innego. Półmrok na sali zapewniał im do pewnego stopnia anonimowość co dodawało im odwagi. Otoczyli ją wszyscy ciasnym kręgiem. Poczuła teraz na swoim ciele kilka dłoni. Dotykali jej ramion, bioder, pleców. Dłonie zaczęły sunąć po jej ciele. Te z bioder i pleców zsuwały się w dół. Te z ramion do przodu. Po chwili czuła jak dotykają jej pośladki. Jak ugniatają je lubieżnie, masują pobudzając u niej podniecenie. Inne dłonie miała już na swoich udach. Wsunęły się na ich wewnętrzną stronę. Joanna zadrżała. Powoli, powoli posuwały się w górę. Inne dłonie poczuła jak kierują się w stronę jej piersi. Nic nie mogła poradzić. Po chwili chwyciły jej obie piersi przez sukienkę i zaczęły pieścić. Nigdy nie była jeszcze pieszczona w tylu miejscach jednocześnie przez tylu mężczyzn. Była coraz bardziej podniecona. Sutki jej się wyprężyły. Chłopcy to poczuli. Zaczęli rozpinać jej sukienkę z przodu. Równocześnie dłonie u dołu zadarły już teraz bezceremonialnie jej sukienkę do góry. Widoczne były teraz dokładnie jej zgrabne seksowne biodra okryte cienkimi rajstopami i białymi majteczkami. Męskie dłonie zaczęły wędrować śmielej po jej tyłeczku. Dwie dłonie po jej udach dotarły do góry. Z początku jednak nieśmiało, delikatnie dotknęły je wzgórka łonowego. Kobieta jęknęła. Powtórzyły to nieco odważniej. Dołączyła do niech trzecia dłoń od tyłu między pośladkami. Teraz już na dobre pieściły jej muszelkę sprawiając jej niewyobrażalną rozkosz. Tymczasem u góry udało się rozpiąć jej sukienkę tak, że swobodnie dobrali się do jej piersi okrytych delikatnym stanikiem. Pieścili je delikatnie ale stanowczo. Czuli wyraźnie jej sztywne sutki. Joanna oddychała głęboko, cichutko pojękując. Ktoś zamknął jej usta namiętnym pocałunkiem. Po jakimś czasie takie pieszczoty już im nie wystarczały. Zacieśnili więc krąg jeszcze bardziej. Zaczęli się ocierać wyprężonymi w spodniach penisami o jej biodra. Jeden szczęśliwiec stojący za nią ocierał się o jej tyłeczek, umieszczając penisa między jej pośladkami. Drugi, który był z przodu przylgnął do jej podbrzusza. Zsunął się nieco niżej uginając nogi w kolanach i poczuł na swoim członku delikatną miękkość i ciepło jej wzgórka łonowego. Ktoś rozpiął sobie rozporek i przywarł do niej poprzez same slipki. Inni poszli w jego ślady. Poczuła teraz wyraźniej ich młode, pełne wigoru prącia. Zwłaszcza tego między jej pośladkami i tego na jej łonie. Jednocześnie ktoś wsunął dłoń w miseczkę jej stanika chwytając jej nagą pierś. Cudowną, dorodną, delikatną. – Co tu się dzieje – usłyszeli zbliżające się kroki i głos dyrektora. Niewiele widział w półmroku, Ale domyślał się, że coś się dzieje niedobrego. Chłopcy rozpierzchli się w mgnieniu oka na boki. Joanna nie straciła głowy. Też zaczęła uciekać. Za nic w świecie nie chciała aby dyrektor ją tu nakrył z nimi. Pobiegła na oślep do kąta. Myślała, że tu będzie bezpieczna. Dyrektor rzeczywiście został na środku sali. Nie zauważył kto przed nim uciekał. Na sali było zbyt ciemno. Joanna stała chwilę uspokajając szybki oddech i poprawiając sobie ubranie. Postanowiła jeszcze chwilę odczekać i pójść do swojego pokoju. Już chciała odejść gdy jakiś cień zasłonił jej drogę. – Dokąd to? Taki cudowny wieczór. Zabawa dopiero się rozpoczyna. – usłyszała męski szept przy uchu. – Odejdź, chcę wyjść. – Nie tak szybko kochanie. Wiesz ile o tobie marzyłem. Przez ile lekcji cię obserwowałem, starałem zaglądnąć ci pod ławką pod spódnicę. Najbardziej uwielbiałem jak pochylasz się nad moją ławką. Twoje piersi cudownie falowały. Miałem taką ochotę wsunąć ci wtedy rękę za dekolt i pieścić je. – zbliżał się, zaczął się o nią ocierać. Chciała uciec bokiem, ale inny cień zagrodził jej drogę. Przyparli ją do kąta. Zaczęli ją dotykać. Ich dłonie wędrowały po jej bluzce i spódniczce. – Proszę zostawcie mnie. – Poczekaj, nic ci nie zrobimy, chcemy cię tylko trochę dotykać, popieścić. Nic więcej. Jeden z nich chwycił przez bluzkę jej piersi i zaczął pieścić. Chwyciła jego ręce w nadgarstkach i chciała się wyswobodzić, ale ten drugi jej to uniemożliwił. Stojąc za nią złapał jej ręce i wykręcił do tyłu. Mając ręce wykręcone z tyłu jeszcze bardziej wypięła piersi do przodu jakby domagała się intensywniejszych pieszczot. Tak też odebrał to ten z przodu. Powoli rozpiął jej bluzkę i rozchylił na boki. Wpatrywał się w jej cudowne piersi okryte delikatną koronką stanika oświetlone słabym światłem dyskoteki. Potem zaczął się do nich dobierać. Pieścił je dłońmi i ustami. Sutki kobiety znowu szybko się wyprężyły zdradzając jej podniecenie. Ten z tyłu chwycił jej nadgarstki w jedną rękę. Był silny. Nie mogła się wyrwać. Drugą, wolną rękę wsunął jej pod spódnicę. Dotykał jej biodra, pośladków, ud… Joanna czuła narastające podniecenie, zaczęła słabnąć, jej opór malał z każdą sekundą ich pieszczot. W końcu dłoń pod jej spódnicą powędrowała na jej brzuch a stamtąd zaczęła przesuwać się niżej i niżej, po podbrzuszu dotarła do jej wzgórka łonowego i wsunęła się między jej złączone uda. Oboje poczuli jak zadrżała a jej opór ostatecznie zanikł. Usłyszeli za to cichutki jęk. Ten z tyłu puścił jej ręce i mając obie dłonie wolne zadarł jej sukienkę do góry i przywarł biodrami do jej cudownej pupci. Jego wyprężony w spodniach penis rozkoszował się bliskością jej pośladków. Jednocześnie obie ręce miał na podbrzuszu kobiety mocno przyciągając ją do siebie. Na ile pozwalały zwarte uda masował też jej muszelkę. Drugi chłopiec na dobre już pieścił jej piersi i całował ją gorąco w usta. W końcu ten z tyłu nie wytrzymał. Rozpiął swoje spodnie i wyjął z nich sterczącego w maksymalnym wzwodzie penisa. Zaczął ocierać nim o okrytą delikatnymi rajstopami pupcię Joanny. Poczuł zbliżający się orgazm. Nie namyślając się wcale wsunął go między zwarte uda swojej pani ocierając się przy tym o jej muszelkę. Poczuła go. Poczuła i zadrżała kolejny raz. On aby zwiększyć rozkosz orgazmu zaczął rytmicznie ją tak posuwać. Obie dłonie miał z przodu na jej podbrzuszu, sięgając palcami do jej cipki i stymulując ją dodatkowo. Po chwili przyszedł wytrysk. Trysnął na jej rajstopy, zwilżył je w miejscu gdzie dokładnie przylegały do jej cipki. Poczuła gorąco i wilgoć na swojej cipce. I ten twardy duży organ ocierający się o nią. Była też bardzo podniecona. Chłopiec ocierał się o nią jeszcze przez chwilę po czym jego podniecenie wygasło. Joanna pomyślała, że w ten sam sposób zakończy ten drugi i będzie po wszystkim, ale stało się inaczej. – Macie ją? Fantastycznie – dwóch innych wyłoniło się z ciemności dyskoteki. – Chodźmy na salę gimnastyczną, jest otwarta. Sala gimnastyczna była też na parterze, tak jak aula, tyle, że w drugim końcu korytarza. Zaprowadzili tam Joannę. Na korytarzu nie spotkali nikogo, kto mógłby im przeszkodzić. Weszli na salę. Panował tu półmrok dzięki światłu latarni wpadającemu przez okna. Zamknęli za sobą drzwi. – Tu nikt nam nie będzie przeszkadzał. Rozglądnęli się dookoła, po czym poprowadzili kobietę pod ścianę, gdzie leżał stos materaców gimnastycznych. Położyli ją na nich. Na plecach. Wszyscy zgromadzili się dookoła stosu materaców. Nikogo z nich nie trzeba było ponaglać do dalszych wydarzeń. Leżąca przed nimi seksowna, rozpalona, a zarazem uległa i bezbronna kobieta była wystarczającą zachętą. I obietnicą niewyobrażalnej rozkoszy. Ich dłonie zaczęły ją pieścić i rozbierać. Ci, co stali przy jej nogach zadarli jej sukienkę odsłaniając jej biodra i kolejny raz, tym razem już ostatecznie odsłaniając jej majtki. Ci, stojący na wysokości jej ramion rozpinali tę sukienkę odsłaniając piersi w staniku. Po chwili miała jednak sukienkę rozpiętą na całej swojej długości. Nie protestowała. Już nie. Zamknęła tylko oczy i poddała się im biernie ciężko dysząc. Zdjęli sukienkę zupełnie. Zaczęły się pieszczoty piersi przez stanik, pieszczoty ud przez rajstopy i pieszczoty wzgórka łonowego też przez rajstopy i majtki. Postanowili szybko zdjąć jej rajstopy zbrukane spermą ich kolegi. Gdy to zrobili, już tylko cienki materiał majtek dzielił ich od jej intymnego klejnotu. Dobrali się do jej piersi wsuwając dłonie w miseczki stanika. Jej cudowne, nagie, delikatne piersi. I te sztywne, sterczące sutki. W końcu zdjęli stanik. Wyswobodzone piersi i duże, ciemne obwódki sutków zapraszały do dalszych pieszczot. Zaczęli jej na wyścigi ugniatać, lizać, ssać… Jednocześnie pieścili też jej uda, wewnętrzną stronę ud, dotarli znowu do jej wzgórka łonowego okrytego tylko majtkami. Tu pieszczoty przyspieszyły jej oddech. Zwarła odruchowo nogi. Ale kilka silnych ramion rozwarło je szeroko, szeroko. W końcu jeden z nich nie wytrzymał. Rozpiął rozporek i wyjął swojego penisa. Ogromny, czerwony, sterczący w erekcji, z błyszczącą główką. Dotknął nim jej majtek w miejscu gdzie pod nimi była jej cipka. Naparł delikatnie, po czym odsunął na bok pasek materiału odsłaniając lśniącą muszelkę. Wsunął w nią palec, dwa… Jego pani z cichutkim jękiem wygięła się jak kotka. W końcu nie wytrzymał, wyjął palce i zbliżył penisa. Dotknął główką jej muszelki. Poczuła to. – Nieee… Jednym gwałtownym ruchem wszedł w nią do połowy długości członka. Wygięła się jeszcze bardziej. Drugim ruchem wszedł już na całą głębokość. – Boże, ale ona jest rozpalona – wysapał. Zaczął ją posuwać wchodząc w nią i wysuwając się rytmicznie. Joanna zaczęła się wić pod nim jakby chciała się wyswobodzić. Ale inni trzymali ją za nogi, ręce. Pieszcząc cały czas jej nagie piersi. Obsypywali też pocałunkami jej zmysłowe usta. Penetrowali językami ich wnętrze. Z trudem, jak ryba wyjęta z wody, łapczywie łapała powietrze. Chłopak był bardzo napalony więc jeszcze trzy ruchy i wytrysnął gorącą spermą w jej wnętrze. Wykonał jeszcze parę ruchów, po czym wysunął z niej śliskiego członka robiąc miejsce innym. Podszedł drugi, jednym ruchem zerwał z niej majtki po czym zbliżył do jej cipki swojego wyprężonego penisa. Wcześniej rozebrał się z ubrania, więc teraz stał między jej nogami zupełnie nagi. Tak jak jego kolega przed chwilą najpierw tylko dotknął penisem cipki swojej pani rozkoszując się tą chwilą. Wszedł w nią. Zaczął ją od razu posuwać. Dłonie wsunął jej pod pośladki mocniej przyciskając jej krocze do swoich bioder. Joanna znowu zaczęła jęczeć. Jemu też nie trzeba było dużo. Też po kilku ruchach wytrysnął. Trochę dłużej po wytrysku jeszcze ją posuwał, ale w końcu przestał. Trzeci podchodząc zakomenderował: – Postawcie ją. Podnieśli Joannę i postawili na nogi przy materacach. Stała słaniając się na nogach, upadłaby, ale przytrzymała się stosu materaców na których przed chwilą leżała. Oparła na nich dłonie wypinając pupcię. Na to czekał ten trzeci chłopak. Również już nagi tak jak jego poprzednik. Wsunął swojego penisa między jej uda. Chwilę penetrował jej krocze szukając wejścia do groty rozkoszy, i wtargnął do środka. Posuwał ją chwytając jednocześnie je piersi. Pieścił ją mocno, gwałtownymi ruchami. Joanna znowu jęczała tym razem głośniej. Wszyscy domyślali się, że zbliża się u niej orgazm. Że zaraz będzie też szczytować. Tymczasem ten co ją posuwał spuścił się. Wpompował w nią kolejną dawkę spermy. Jak się z niej wysunął strużka białego nasienia spłynęła jej po udzie. Teraz każdy, świadomy zbliżającego się orgazmu swojej pani chciał ją pieprzyć. Położyli ją znowu na materacach na plecach. Rozwarli jej nogi ukazując rozpalone, lśniące, wilgotne krocze. Jeden szczęśliwiec położył się na niej wchodząc w jej cipkę jednym ruchem. Przekulał się przez bok, tak, że teraz leżał na plecach, a Joanna leżała na nim. Wypięty w górę tyłeczek, rozłożone szeroko jej nogi i pośladki zapraszały do środka. Ktoś rozmasowali jej wilgoć z cipki na jej pupci, zwilżył okolice odbytu. Po czym usadowił się za nią i wszedł w jej tyłek. Powoli, delikatnie napierał swoim sztywnym członkiem na jej ciasną dziurkę. Wsuwał się do wnętrza. W międzyczasie ten pod nią już ją posuwał w cipkę. Po chwili obydwoje ją rżnęli. Pozostali pieścili jej piersi. Ktoś ukląkł z przodu na materacach i chwytając ją za włosy wsunął swojego penisa do jej ust. Opięła ciasno go wargami, a on wsuwał go i wysuwał. Wszyscy dochodzili prawie równocześnie. Pierwszy wytrysnął ten co rżnął ją w cipkę. Wpompował czwartą już dawkę gorącej spermy w jej pochwę. Gdy to poczuła przyszedł orgazm. Silny, potężny skurcz pochwy, drugi trzeci, fala gorąca zalała całe jej ciało. Zesztywniała z głośnym jękiem, stłumionym przez penisa w ustach. Jej skurcze poczuł drugi, posuwający ją w tyłek. To przyspieszyło jego wytrysk. Wypełnił jej drugą dziurkę gorącym płynem nie przerywając jej rżnąć. Po chwili trzeci kutas wystrzeli jej w ustach. poczuła lepką, gorącą maź wypełniającą jej usta i ściekającą jej po brodzie. Jeszcze chwilę rżnęli ją we trójkę, po czym zamarli zespoleni tak w miłosnej figurze. Jednak pozostali nie dali im się w pełni rozkoszować tą chwilą zaspokojenia. Domagali się swojej kolejki. Odsunęli kolegów od swojej pani. Leżała tak na plecach z rozłożonymi nogami. Sperma lśniła na jej cipce, kroczu, wewnętrznej stronie ud, wypływała jej z ust, zbrukała jej piersi. Kolejne podniecone w erekcji kutasy sadowiły się na materacu… Obok za ścianą, inni nauczyciele bawiąc się na dyskotece, zupełnie nie byli świadomi rozgrywających się wydarzeń…

Małżeńska kłótnia

7 listopada 2008

Jeszcze nie jesteśmy małżeństwem a już się kłócimy. O co poszło? Już opowiadam…

Poranek. Przeczytaj resztę tego wpisu »

przedstawiam sie:)

30 maja 2008

Witam wszystkich:)
Nazywam się Weronika,mam 20 lat. W weekendy się uczę a na co dzień pracuję w pewnej dużej firmie jako pracownik biurowy w skrócie:)
Jestem osobą spokojną, zrównoważoną lecz…uzależnioną od kontaktów seksualnych. Czy mam uważać to za chorobę?? Wątpie! Więc nie patrzcie na mnie z przymrużeniem oka… Polski naród jest nieco zacofany i przewrażliwiony na temat seksu ale każdy ma swoje potrzeby… Przeczytaj resztę tego wpisu »

Co zrobić, żeby dłużej uprawiać sex?

28 kwietnia 2008

Seks należy do podstawowych potrzeb biologicznych człowieka i warunkuje istnienie gatunku. Ściśle wiąże się z potrzebą miłości, więzi, bezpieczeństwa. Uwielbiamy się kochać, bo sprawia nam to przyjemność. Podczas zbliżenia cielesnego najbardziej czujemy bliskość ukochanej osoby.
Na tej stronie postaram się przedstawić i opisać najbardziej znane i najczęściej stosowane pozycje seksualne. Warto wzbogacić swoje życie seksualne, poprzez wprowadzenie nowego repertuaru miłości fizycznej. Trzeba pamiętać jednak, że prawdziwe szczęście seksualne wymaga nie tylko sprawności technicznej. Zależy ono również od pozytywnego stosunku do własnego seksualizmu i seksualizmu partnera.
Myślę, że po tej lekturze staniesz się bardziej atrakcyjny erotycznie i nie raz mile zaskoczysz swoją partnerkę (partnera). Życzę pomyślnych wyników. A więc do dzieła. Przeczytaj resztę tego wpisu »

Moje doznania

18 stycznia 2008

     Moje doznania
 
  Cielesność jest związana z płcią ,płeć to ciało a ciało to nie tylko powłoka ale nade wszystko narządy ,mężczyzni realizują swoje doznania przez zwody penisa ,ruchy penisa są czynnością przez który realizują swoje doznania.    Przeczytaj resztę tego wpisu »